Czego możemy nauczyć się od dzieci?

Z duchowego punktu widzenia podkreśla się wagę kontaktu z wewnętrznym dzieckiem aby osiągnąć szczęście i spokój ducha, o artystach mówi się natomiast, że zachowali w sobie cząstkę dziecka która pozwala im tworzyć. Prawdą jest, że dzieci charakteryzują cechy i zachowania które mogłyby również posłużyć dorosłym. Pracując jako animator w hotelowym mini klubie miałam okazję obserwować najróżniejsze dzieci, które mimo różnic w wychowaniu i usposobieniu, miały właśnie te cechy.

IMG_2692
Malowanie pirackiej flagi

Popełnianie błędów

Większość dzieci nie boi się popełniać błędów czy mówić rzeczy nieprzemyślanych. Co więcej, sami zachęcamy je do próbowania nowych rzeczy, umniejszając znaczenie niepowodzeń i pomyłek które się z tym wiążą. Dorośli często nie pozwalają sobie na komfort bycia niedoskonałym i prawo do błędu, przez co paradoksalnie trudniej im się uczy nowych rzeczy. Nie ma nic złego w popełnianiu błędów, jeśli się na na nich uczymy! Co więcej przyznanie się do błędu świadczy o dojrzałości i budzi szacunek wśród innych.

1
Zawody w robieniu rzeźb z folii aluminiowej

Kreatywność

Dzieci są bardzo kreatywne dzięki temu, że nie boją się ‚głupich pomysłów’. Ich wyobraźnia nie jest ograniczona gotowym konceptami, a na zadane pytanie często nie mają oczywistych odpowiedzi. Kreatywność wymaga opuszczenia swojej ‚strefy komfortu’ i myślenia w niekonwencjonalny sposób. Efektem ubocznym mogą być oczywiście ‚głupie pomysły’, a jako dorośli boimy się być śmieszni, przez co czasem trudno nam popuścić wodze fantazji i wyjść poza utarte schematy. Mimo wszystko warto czasem zaryzykować, bo umiejętność kreatywnego myślenia jest coraz bardziej pożądana.

3
Polowanie na niedźwiedzia balonowymi łukami

Ciekawość

Dzieci zawsze mają ‚sto pytań do’, a odpowiedź na jedno pytanie rodzi kolejne. Wszystko jest dla nich nowe i interesujące. Codzienność i rutyna często zabijają w dorosłych tę wrodzoną ciekawość świata i chęć zrozumienia go.  Należy ją jednak w sobie pielęgnować bo ciekawość nie tylko uczyni nasze życie bardziej interesującym, ale będzie też motorem do rozwoju.

4
Ekipa statku kosmicznego

Kwestionowanie norm

W okresie dzieciństwa uczymy się obowiązujących norm społecznych. Dzieci jednak nie są pustymi naczyniami, które wypełniamy zawartością, a myślącymi istotami. W ich naturze leży kwestionowanie zasad i autorytetów. System edukacji jest tak skonstruowany aby wykształcić w nas szacunek do autorytetów i posłuszeństwo, i w większości przypadków się to udaje. Normy to dobra rzecz ponieważ porządkują zasady interakcji i służą społeczeństwu. Zdarza się jednak, że ograniczają rozwój jednostki i kolektywu. Dlatego też trzeba podchodzić do norm w sposób refleksyjny, a czasem wręcz je kwestionować.

DSC_0460
Przekazywanie kółeczka za pomocą słomki

To tylko kilka z cech i zachowań których możemy nauczyć się od dzieci. Praca z nimi była niesamowitym doświadczeniem, ponieważ okazała się dla mnie nie tylko okazją do rozwoju zawodowego, ale także osobistego. Sama mam problem ze zdobyciem się na odwagę do popełniania błędów, z reguły nie angażuję się w przedsięwzięcia które mają szanse na niepowodzenie. Praca z dziećmi uwypukliła u mnie ten problem i zmotywowała do zmiany. Mam nadzieję, że ten artykuł pozwolił wam spojrzeć z nieco innej perspektywy na wskazane przeze zachowania i pobudził was do refleksji. Wkrótce opowiem wam więcej o mojej pracy jako animatorka czasu wolnego!

 

Reklamy

Corrida – rytualny taniec czy krwawa rzeź?

Decyzja o pójściu na corridę nie była dla mnie łatwa. Z jednej strony, jestem absolutnie przeciwna przemocy wobec zwierząt i oglądanie widowiska podczas którego szczuje się i okalecza byka wydawało mi się co najmniej niewłaściwe. Z drugiej zaś, studia antropologiczne nauczyły mnie wstrzymywać się od pochopnych ocen obcych mi praktyk kulturalnych. Ostatecznie zdecydowałam wybrać się na to wydarzenie i wyrobić sobie własną opinię na ten temat. Jakie są zatem moje przemyślenia na temat corridy?

Brutalność

To, czy corrida jest brutalna, czy też nie, było dla mnie bardzo istotne przy podejmowaniu tej decyzji. Od Hiszpanów z mojego otoczenia dostałam sprzeczne informacje. Co zrozumiałe, zagorzały fan widowiska przekonywał mnie, że corrida przebiega w sposób humanitarny. Twierdził, że warunki w jakich hodowane są byki przeznaczone do walk na arenie, są o wiele lepsze niż te, w których żyją zwierzęta przeznaczone do konsumpcji. Co więcej, podkreślał, że wprawny matador potrafi zabić byka jednym pchnięciem szpady, dzięki czemu oszczędza zwierzęciu zbędnego cierpienia. Istnieje również możliwość ocalenia byka, jeśli ten wykazał się hartem ducha, a publiczności wyjątkowo spodobało się widowisko. Natomiast mój szef, zadeklarowany przeciwnik corridy, zdecydowanie odradzał mi wizytę na arenie byków powołując się na bestialski charakter przedsięwzięcia.

Bliższa prawdy jest ta druga opinia. Pomiędzy pojawieniem się byka na arenie, a zabraniem jego zwłok przez zaprzęg koników z wesoło brzęczącymi dzwoneczkami, zwierzę poddawane jest różnego rodzaju zabiegom. Najpierw nakłuwa się jego kark piką, by następnie w miejsce nakłucia wbić sześć krótkich włóczni. Gdy byk jest już tak zmęczony, że często nie ma siły dalej biegać, a z jego szyi spływają strugi krwi, przychodzi czas na dźganie go szpadą. Matador, często wielokrotnie, wbija długie ostrze w głowę lub szyję byka. Na koniec dobija się leżące zwierzę nożem. Matador przekręca nóż w szyi byka podczas gdy ten szaleńczo wierzga nogami. Również wielokrotnie. Okropność.

Corrida_0019
fot. Kamil Macniak, Wikimedia Commons

Przy pierwszym byku zamykałam oczy za każdym razem gdy raniono zwierzę. Nie mogłam patrzeć na jego cierpienie. Ale corrida, wbrew wyobrażeniom wielu osób, nie kończy się na zabiciu jednego byka. Jest ich sześć. Jeden. Po. Drugim. Z przerwą jedynie na uprzątnięcie krwi. Oprócz brutalności z jaką traktowano byki, zaskakujący był dla mnie fakt, że z każdym kolejnym razem patrzenie na widowisko przychodziło mi z coraz większą łatwością. Nie zdziwiło mnie to, że tak się stało w ogóle, bo powszechnie wiadome jest, że wystawienie się na działanie jakiegoś czynnika z czasem powoduje przyzwyczajenie się, osłabienie reakcji. Bardziej zastanawiające wydało mi się to, że stało się to tak szybko. A przecież odbiorcami corridy są nie tylko dorośli, na widowni zasiadają również dzieci. Od małego przyzwyczajane są do brania udziału w tym widowisku, i wychowywane są w przekonaniu, że takie traktowanie zwierząt jest w porządku.

Schematyczność

Corrida składa się z trzech wcześniej przeze mnie nadmienionych części. Stanowi to swego rodzaju cykl, który powtarza się sześć razy ciągu ponad dwóch godzin. Dla pasjonatów, ta powtarzalność nadaje corridzie podniosły, rytualny charakter. Dla laików zaś, sprawia, że po dwóch, trzech, cyklach widowisko staje się nudne i przewidywalne. Ale w corridzie nie chodzi tylko o to co się dzieje na arenie. Równie ważne jest to co dzieje się na widowni. Hiszpanie traktują corridę jako spotkanie towarzyskie, żywiołowo dyskutują na tematy związane z wydarzeniami rozgrywającymi się przed ich oczami i głośno okazują swoje zadowolenie lub dezaprobatę.

Rozmieszczenie części corridy w czasie sprawia też, że nie jest ona też tak podniosła i bohaterska jak się może wydawać. Kiedy byk wybiega na arenę, a więc jest w pełni sił, torreadorzy kolejno wybiegają na chwilę zza barierek, machają bykowi przed nosem płachtą, niczym małe dzieci grające na nosie, po czym uciekają poza zasięg rogów zwierzęcia. Zanim dojdzie do najbardziej znanej i spektakularnej części corridy, czyli starcia jednego matadora z bykiem w bliskiej odległości, zwierzę jest już zakrwawione i zmęczone i musi być wręcz zmuszane do szarży. Na tym etapie matador bez obawy odwraca się do byka tyłem, bo prawdopodobieństwo że zwierzę zaatakuje go samo z siebie jest nikłe.

Madrid_Bullfight
Fot. Marcus Obal, Wikimedia Commons

Zwolennicy corridy często podkreślają wartość artystyczną widowiska i męstwo jakim wykazują się torreadorzy.  O ile jestem skłonna zgodzić się z pierwszym, bo piękne stroje i niektóre akrobacje wywarły na mnie wrażenie, o tyle z mojego punktu widzenia, walka jest zbyt nierówna aby można było mówić o męstwie. Corrida pod wieloma względami okazała się być zupełnie inna niż się spodziewałam. Spektakl był bardziej brutalny i paradoksalnie monotonny, zwierzę mniej agresywne, a wyczyny torreadorów mniej brawurowe.